Lt. Python - Recenzja




autor: Ska'ciu
gatunek: strzelanina
wersja: pełna, RM 2003
rok wydania: 2007


waga: 2 815 kB



Recenzja

Strona Autora

Dyskusja na Forum

    Co zrobić kiedy cukierkowo piękne bestie chcą zamienić nasz świat w bateryjkę AA? Udać się do magazynu po broń! Potem ruszamy w miasto a piękne panie władające potężną magią, które rzekomo mają nas bronić, wysyłamy na wakacje.

Rambo i Chuck Norris w jednym

    Porucznik John Python skopałby tyłek Chuckowi z pół obrotu, a w Rambo władowałby nieskończoną ilość pocisków ze swojej Beretty. Obydwu rozwaliłby w przeciągu paru sekund. To właśnie John Python, niezmordowany, pewny swych sił i racji twardziel, którym to pokierujemy. Po każdej misji możemy się zaopatrzyć w Desert Eagle, dwa rodzaje karabinów maszynowych, gdzie do jednego można doczepić granatnik, shot-gun... i to wszystko, o ile czegoś nie pominąłem. Cały arsenał wystarczy by skutecznie kopać tyłki w dobrej sprawie. Ja się obyłem bez jednego karabinu, ale dla prawdziwego kilera wystarczy Beretta, która towarzyszy nam od początku. Ba, co to byłby za żołnierz, gdyby mu się nie kończyła amunicja? Nasza Beretta jest nieograniczona żadnymi limitami amunicji! Reszta naszych broni, na szczęście, nie. Bo byłoby za łatwo. Oczywiście, gdy wyprujemy cały magazynek, trzeba go przeładować. Autor postarał się o odpowiedni przycisk przeładowywania (równie dobrze można wejść w menu i tam przeładować broń), grafikę dla każdej broni oraz odgłos. Dzięki temu wszystkiemu możemy bezproblemowo wyruszyć z krucjatą...

Sweeeet...

    Nasze koffciane stworki niestety nas nie lubią i nie złapiemy ich w pokeballe, nie potraktujemy magią ani mieczem. W końcu taki piękny arsenał na nas czeka... i piękny jest widok kiedy elfy, króliczki i wilczki przekształcają się w plamę krwi lub w ładnie wyglądającego trupa. Koniec z ratowaniem kolorowego świata, od którego chce się rzygać! Python miażdży swą potęgą wszelkie ustrojstwa, które staną mu na drodze. Nie ważne czy z CKM-u załączonego do jeepa czy helikoptera, którym śmigamy czy Berettą, którą dzierży. Jego i tak nic nie powstrzyma! W końcu mogę zrobić to, o czym zawsze marzyłem przemierzając cukierkowe krainy Final Fantasy czy innych gier: zmieść te słodkie uśmieszki z twarzyczek tych wszystkich cholerstw...

Stal wyparła magię

    Wszyscy magowie są tacy zadufani... dopóki nie strzeli się do nich z jednej z wielu broni. Dosłownie wszyscy twierdzą, że zgniotą nas swoją magią. Python udowadnia, że to gówno prawda. I tak padają kolejni bossowie. Niestety, tutaj ich różnorodność zawodzi, gdyż jeden od drugiego różni się w niewielkim stopniu. Ale i tak frajdy jest co niemiara! Przeciwnicy jakich spotkamy też nie ma zbyt wielu. Oprócz wymienionych elfów, wilczków i króliczków są jeszcze wściekle czerwone bestie, latające... clowny i tępe wróżki, duszki i znikające króliczki. No i jeszcze epizodycznie występują dwa płomyczki. Po paru misjach zaczynamy zwracać na nie uwagę i tylko czekamy aż podejdą, by wpakować w nie kulkę i pójść dalej.

Być żołnierzem...

    Jako żołnierz nie tylko latamy po planszy i rozwalamy bestyjki. Są momenty, w których chowamy się i strzelamy, idziemy potężną formacją bądź z lotu rozwalamy parszywe gnojki. Oczywiście żołnierz powinien mieć rozkaz. Nie inaczej jest w tym przypadku. Zadufany generał, który rzekomo włada potężną magią i jego sługusy chcą czerpać z naszego świata... energię. Innymi słowy zamienić nas w bateryjki AA! Niby czuwają nad nami wróżki, ale kiedy w intrze Python wysyła je na wakacje, słuch o nich zanika. Czasami się o nich napomni ale tak to nic. No cóż, i tak mnie nie interesowały.

Medal ma dwie strony

    Niestety gra razi błędami ortograficznymi. W paru momentach nawalała leciutko grafika i system. Ba, autor postarał się nawet o przeładowywanie, wydawanie poleceń... z tym że to drugie ma irytujące wady. Również mogą irytować niektóre momenty. Bez pomocy autora nigdy bym tej gry nie ukończył, gdyż otrzymałem skopaną w jednym momencie wersję. Bug naprawiłem i pojechałem dalej. Również marny nasz los, gdy skończą się nam apteczki (chociaż i tak znajdą się kozacy, którzy z nich nigdy nie skorzystają i stwierdzą, że przesadzam), gdyż nieraz przyjdzie nam się zmierzyć z wielką falą gnojków. Lecz wszystkie te błędy, to drobnostki, które przyćmiewane są przez frajdę, jaką czerpiemy z produkcji. Zatwardziali fani FPS-ów i klasycznych jRPG-ów z ratowaniem księżniczek i tak będą narzekać, lecz warto dać szansę grze.

Podsumowanie

    I tak na koniec napiszę, że w Pythona grało się przednio, nieraz się niestety irytowałem (ten typ tak ma...) i kląłem, ale w końcu dobrnąłem do "szczęśliwego" końca. Niestety gra bardzo szybko się kończy, zaś wszystko jest troszeczkę przejaskrawione. Jednakże jest to bardzo dobre wykorzystanie możliwości RPG Makera. A jakby nie patrzeć to bardzo dobra, relaksująca gra, szczególnie gdy znudzi nas ratowanie świata pełnego magii...

Telomo
Logowanie/Rejestracja

Login:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
zarejestruj się
Do zespołowej pracy nad grą w RM najbardziej skłoniłby mnie:
Odpowiedni projekt
Właściwi ludzie
Komercyjny charakter produkcji
Wersja Makera
Coś innego
Nie interesuje mnie praca w zespole
zobacz wyniki | archiwum ankiet
1. Tale of Exile: Akt I
2. Septerra Core: Dream About The Past
3. Qmai World 1
4. Gromada
5. Wrota Arkany 2
6. Asgun
7. Komnata
8. Rhomik 2: Przygoda
9. Wrota Arkany 3
10. Manga Carta
» Co stało się ze stroną TiTka ?
» [XP] Chaos Element: Climax Redux (DEMO1.3)
» Piracka Łajba - blog | Tworzenie gier, RPG Maker
» Opowieści z Edorii: Edycja Cesarska [XP]
» HUD (RMXP, Steam, ENG)
» Venesard się nudzi.
» [RM MV] Pierwsza scenka
» [VXAce] Utopia VII Pixel Perfekt+
» [2k3]Zmiana klasy uniemożliwia wzrost statystyk?
» Lampy uliczne (RMXP, Steam, wersja ENG)
Demons Legacy by Mefsoft
wersja
Demo,
RM 2000
rok wydania
2003
ocena
8.0/10
RPG Maker Zone Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglšdarce Muzeum w Raccoon City: Resident Evil HQ Pokemon Valhalla
© Tsukuru Archive 2006-2016 | Używamy plików cookie.