Wrota Arkany 3 - Recenzja




autor: ravenone
gatunek: RPG
wersja: pełna, RM XP
rok wydania: 2011


waga: 203 868 kB



Rzut okiem

Recenzja

Screeny

Strona Autora

Dyskusja na Forum

    Wrota Arkany 3 to wyjątkowa gra. Nie ma tu słów wątpliwości. Zasługuje na to miano chociażby ze względu na swój rozmach i fakt, że zwieńcza ona pamiętną trylogię. Bez udawania mogę stwierdzić, że dla pokolenia, które tworzyło na wersji makera XP, seria Wrót Arkany jest czymś takim, jak Czasoprzestrzeń czy inne klasyki, dla naszych starszych kolegów. Do czego zmierzam? Ano, będę podchodził do gry z pewną dozą sentymentu, który powinien być zrozumiały. Będę też bardziej surowy, bo znam wszystkie części i każdej napisałem recenzję. Pewnie rzeczy nie spodobały mi się w WA3, zwłaszcza na tle świetnej części pierwszej i drugiej. Jedziemy.

    Słowem fabularnego wstępu - akcja gry jest bezpośrednią kontynuacją drugiej części. Elroar wchodzi do portalu za swoją ukochaną i przenosi się do mitycznej i owianej bajkami Arkany. Sprawy mają się jednak inaczej niż wszyscy by tego chcieli, kraina nie jest tak urodziwa i przepełniona bogactwem jak opowiadali dziadkowie, a nasz protagonista po raz kolejny zostanie wciągnięty w konflikt polityczno-rasowy. Do znudzenia, bo przerabialiśmy to za każdym razem. Nadal mamy nieśmiertelny motyw, który pchnie fabułę każdej części do przodu. Elroar ZNOWU goni za wybranką swojego serca, która od trzech części bezczelnie go ignoruje i wykorzystuje. Nigdy to do mnie nie przemawiało, ale z czasem da się przymknąć na to oko w ramach tradycji. Mimo, że typowe dla Wrót jest to, że scenariusz jest dość prosty i służy raczej jako tło, to w trzeciej odsłonie, większe zwroty akcji można wyliczyć na palcach jednej ręki, a resztę będą wypełniały nam zadania poboczne i pojedynki z potworami. Nasz protagonista bez żadnej motywacji, niczym etatowy bohater zgadza się na kolejne ratowanie świata. Stracił jaja. Trzeba to powiedzieć wprost, bo chociaż nigdy specjalnie barwną postacią nie był, to w pierwszej części jego historia poruszała znacznie bardziej. Czuć tu brak postaci, które miałyby jakikolwiek charakter i ubarwiały fabułę. Każdy jest płaski i płytki, a historie i konflikty nie angażują.

    Rozgrywka nie zmieniła się znacznie, nadal mamy ciekawe możliwości jak alchemię, która okazuje się bardzo pomocna w przejściu gry. Nadal walczymy z potworami za pomocą nieco zmodyfikowanego standardowego systemu walki. Nadal mamy możliwość podjęcia się dodatkowych prac i nadal mamy kontrolę nad rozwojem postaci. Ten ostatni system został wykonany naprawdę fajnie. Rozwijamy Elroara spośród trzech różnych dróg - wojaczki, myślistwa i magii. Mamy też umiejętności dodatkowe. Uczymy się otwierania kufrów, czy pozyskiwania większej ilości napotkanych ziół. To wszystko jest świetne i urozmaica grę, zmusza do kombinowania i planowania. Wrota nadal są trudne. Ze smutkiem trzeba jednak stwierdzić, że to wszystko już jednak było i o ile, to co sprawdzone może zostać, to w trzeciej i finałowej odsłonie liczyłbym na nowe pomysły. Przedstawię sprawę jasno - przez pierwsze godziny jest super. Później, a zwłaszcza po przegranych 5-6 godzinach zapomina się o tych wszystkich ficzerach i klnie na jeden, chędożony element gry.

    Ilość walk i napotkanych potworów. Jest ich tyle, że momentami nie mieszczą się na mapie, wpadając co krok na siebie. Dinozaury, tygrysy, ptaki, orkowie, wilki, topielce, niedźwiedzie, kraby, bandyci, węże, harpie, ogary, wilkołaki, minotaury, koboldy, kuroliszki, szczuroludzie, meduzy, nietoperze, pająki, szkielety, zjawy, upiory, mantikory, olbrzymy... To nie wszystkie, a niektóre występują w kilku rodzajach. Nie czepiam się bogactwa przeciwników w grze. Ciesz mnie fakt, że potwory są różnorodne, ale częstość ich występowania czyni z Wrót niemal hack'n'slasha. Momentami na przejściu z mapy na mapę zejdzie nam do dwudziestu minut. Walki są trudne, niektóre maszkary naprawdę dają w kość, a i leczyć się musimy często, więc biegniemy do karczmy. Upływają na to kolejne minuty, prowadzące do znużenia. Nie dość, że trzon w grze zaczynają stanowić same walki, to jest to zwyczajnie nielogiczne. Czy naprawdę nikt nie podróżuje po tych ścieżkach, że na małym odcinku spotykamy olbrzymiego kraba, tygrysa, orków, mordercze ptaki, harpie, kilka dinozaurów i wilkołaka? Ten zwierzyniec powinien sam się wyrżnąć.

    Najgorszy jest fakt, że nie czeka nas żadna nagroda. Kiedy się przedrzemy przez tą armię, scenariusz ma dla nas małą, nic nie wnoszącą do fabuły gry scenkę. No i zaczynamy jazdę od nowa. To może wymęczyć i pewnie dlatego grę przeszedłem dopiero za drugim razem. Graficznie gra znowu zrobiła jeden krok do przodu i mapy wyglądają naprawdę ładnie. Wszystko jest spójne i niczym nie przypomina misz-maszu z pierwszej części. Muzyka tak jak w poprzednich częściach zdecydowanie umila czas. Mnóstwo melodii z komercyjnych gier. Drobnym niesmakiem dla mnie, były ostre gitarowe riffy w walkach z bossami. Motyw pewnie zainspirowany Wiedźminem, zważywszy na to, że w serii znajdziemy całą masę podobieństw do tej gry.

    Podsumowanie jest trudne, bo patrząc obiektywnym okiem, gra jest naprawdę ok. Fajna strona audiowizualna. Mnóstwo dodatków, dobrze sporządzona walka, dużo godzin grania. Multum zadań pobocznych, rodzajów przeciwników, własny system rozwoju postaci. Oceniając WA3 jako samodzielny twór, dostajemy ponad przeciętną pozycję. Porównując grę na tle serii, mamy jednak lekkie rozczarowanie i znudzenie. Pytanie brzmi - czy to Raveone wypalił się we Wrotach, czy to my znudziliśmy się Wrotami?

+ Alchemia, otwieranie zamków, zdobywanie składników i trofeów. Słowem dodatki
+ Dużo godzin grania
+ Fajny i autorski system rozwoju postaci
+ Dobrze sporządzona mechanika

- Powtarzalna rozgrywka porównując z poprzednimi częściami
- Płytka, nie wciągająca historia
- Dominacja w rozgrywce walk

Noruj
Logowanie/Rejestracja

Login:
Hasło:
Zapamiętaj mnie
zarejestruj się
W zagraniczne tytuły stworzone w RM gram:
Wcale
Bardzo rzadko, tylko wyjątkowe pozycje
Gdy tylko coś wpadnie mi w oko
Częściej niż w polskie!
zobacz wyniki | archiwum ankiet
1. Gromada
2. Qmai World 1
3. Septerra Core: Dream About The Past
4. Tale of Exile: Akt I
5. Komnata
6. Wrota Arkany 2
7. Asgun
8. Manga Carta
9. Wrota Arkany 3
10. Wrota Arkany
» [Vxa] Problem z pogodą
» [XP] Kroniki Kelleńskie: Anioły i duchy
» [MV] Alvisia
» Bukanier
» -POWITANIA (i pozegnania)-
» [VxAce] Amello Morello & Mr. Slime
» [XP] Chaos Element: Climax Redux (DEMO1.3)
» vx ace steam + 2k3 i 2k
» [MV] Krótka gra z humorem - PEŁNIAK!!!
» Ziemniaczany blog
New Era v.2 by Galcia
wersja
Demo,
RM 2000
rok wydania
2002
ocena
6.0/10
RPG Maker Zone Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglšdarce Muzeum w Raccoon City: Resident Evil HQ Pokemon Valhalla
© Tsukuru Archive 2006-2018 | Strona o charakterze prywatnym, używamy plików cookie.