[ spis treści | kontakt ]


[screeny]

Reis Adventure 2

Pewnego dnia Reis, jak co dzień zresztą, obudził się i wstał z łóżka. Poszedł do dziadka - okazało się, że dziadek zniknął... Bohater rozpoczął więc poszukiwania, niezbyt długie, ale jak dla recenzenta ich długość jest odpowiednia. Gra trwa trochę ponad 30 minut. Czy to dużo, czy to mało - to musicie ocenić sami...

Fabuła

Głównym wątkiem Reis Adventure 2 jest poszukiwanie dziadka. Mamy oczywiście dostęp do questów pobocznych, co jest w polskich grach zjawiskiem dosyć rzadkim. A questy te są bardzo podobne do siebie - idź i mi kogoś przyprowadź... Pierwszym naszym pobocznym zadaniem jest znalezienie dziecka. Później możemy pomóc znaleźć przyjaciela. Następnie jest lekka odmiana - idziemy z Mariuszem do jaskini po miecz. Oczywiście w celach zarobkowych. Później natykamy się na krasnoluda, który prosi nas o przyprowadzenie jego 2 braci. W Kraju Północnym (pozwole to sobie tak nazwać) mamy tylko jeden quest - znajdź kota. To zadanie nie było zbyt rozbudowane, więc nie dostaliśmy za nie zapłaty... To tyle co do questów...

Postaram się teraz choć trochę rozwinąć wątek główny. A więc zaczyna się on od porwania dziadka. Porwała go Śmierć, ta sama która w pierwszej części tej gry zabiła Brada. Reis zamierza pójść do "Północnego Miasta" aby stamtąd wyruszyć do Kraju Północnego, a dokładniej do wyroczni. Kiedy już lądujemy na północy, przeprawiamy się przez jaskinie, wyrocznia sama nas do siebie przywołuje (tutaj się okazuje, że naszą wyrocznię spotkaliśmy już 2 razy). Opowiada nam, że Śmierć ostatnio się rozbrykała i nie słucha jego rozkazów (czy jego to zbytnio nie kojarze, w grze bylo to napisane "nas"). Prosi nas więc o uratowanie świata (o jakaś nowość...), tworząc równocześnie dla nas drużynę. W jej skład wchodzą : Reis, Mariusz, Sario i Brad. Ci dwaj zostali przez wyrocznie wskrzeszeni, specjalnie dla tej misji. Zapłatą dla Reisa za uratowanie świata jest wskrzeszenie jego dziadka (heh bo śmierć go zabiła, zapomniałem o tym wspomnieć). No i później już tylko walka ze śmiercią, no i koniec.

Grafika

Chipsety, charsety, monstery głównie nowe, chociaż pojawiają się także te z RTP. A szkoda, bo tak to by ocena była lepsza... Konstrukcja map jest całkiem poprawna, chociaż czasem (np. w kościele) szwankuje wykrywanie kolizji. Muszę jeszcze coś wspomnieć o monsterkach. Jeden z nich (Głupia małpa), jest jak dla mnie po prostu brzydka, a do tego nie pasuje zbytnio do lasów liściastych. Tak jak i zresztą latarnie i telewizor, które pojawiają się kilka razy w grze.

Dźwięk

Muzyka bardzo dobra, melodie są bardzo dobrze dobrane do sytuacji. Trzeba wspomnieć również, że muzyczki nie denerwują, jak to się czasem zdarza w niektórch grach.

Podsumowanie

Heh podsumowanie dzisiaj będzie po troszku inne, bo pozwole sobie opisać rzeczy, które najbardziej denerwowały mnie w tej grze. A więc po pierwsze - dialogi. To już chyba nasz problem krajowy, bo to trzecia gra, w której spotykam się z debilnymi dialogami. Bo czy do takiej gry pasuje stwierdzenie "Huju"? Albo "Lepiej spierdalajmy"... Ja czegoś takiego nie rozumiem... Drugą rzeczą która bardzo mnie zdziwiła, to nazwy miast. Czy już naprawde nie szło pomyśleć trochę nad nazwą? Teraz mamy "Miasto niedaleko granicy". Bardzo oryginalne, a ponadto dzięki nazwie wiemy gdzie się znajdujemy... To chyba wszystko co chciałem wytknąć, teraz przejdziemy już do prawdziwego podsumowania, a później idziemy do domu.
No więc gierka jest w zasadzie dobra - dobra, ale tylko dla Polaków. Zagrać w zasadzie trzeba, bo to jedna z gierek, która kreowała Polską Scenę Rm2k...

Ocena:

grafika 7/10
dzwiek 8/10
skrypty 1/10 - albo ich nie ma albo ich nie zauważyłem
grywalnosc 5/10
ogólnie 5/10

[arn]


Wstecz :: Index :: Dalej