Dlaczego nie warto się poddawać...
     Wyobraź sobie, że jesteś dwudziestolatkiem. Tak, dorosłość, wino, kobiety i śpiew... no chyba że jesteś niejakim Keitaro Urashima. Ten to ma życiowo przechlapane. Ostatni był w bliższych kontaktach z płcią piękną jakieś 15 lat temu, rodzice wyrzucili go z domu ponieważ drugi raz oblał egzamin na najlepszą japońską uczelnię zwaną potocznie Todaj. Aktualnie próbując znaleźć jakiś dach nad głową trafia do pensjonatu Hinata, którego właścicielką jest jego babcia. Z braku na miejscu tej ostatniej postanawia poczekać w łaźni. Kiedy rozmyśla nad kolejami swojego życia, do pomieszczenia wchodzi dziewczyna. Naga. Tak rozpoczyna się jedna z najzabawniejszych komedii romantycznych, jakich czytałem.
     Hotel babci okazuje się pensjonatem wyłącznie żeńskim, a ich mieszkanki (urocze!) do typowych "pensjonariuszek" nie należą. Mamy tu Kitsume zwaną Lisicą z bardzo materialnym podejściem do życia, panią Heruke - ciotkę Keitaro, niejaką Sue nazwaną przez Keitaro "córką Indii" ( chociaż z nich nie pochodzi), melancholijną Shinobu, mistrzynię kendo Motoko oraz najlepszą uczennicę w kraju - Naru Narusegawę. Jak narazie (w polskim wydaniu) do gromadki dołączyli: Mutsumi (taka żeńska odmiana Keitaro) której zdarza się tymczasowo umrzeć ;), Tamago - żółw którego Keitaro dostał od wyżej wymienionej w prezencie) oraz Sara i jej "tata" - sempai Seto (beznadziejny kierowca). 
     Pomimo że "Love Hina" jest komedia romantyczną częściej płaczemy ze śmiechu niż z wzruszenia. Ken Akamatsu jest specjalistą w rysowaniu kolejnych scen obijania Keitaro (łącznie z biciem, kopaniem, zrzucaniem z dachu i topieniem). Kreska komiksu jest świetna a akcja po prostu wymaga kupowania kolejnych tomików. W mandze występuje okazyjnie golizna, jednak nie należy jej traktować zbyt poważnie. Raczej są to "przypadki" którymi autor wymusza kolejne mordobicia na Keitaro (sadysta jakiś ;D)
     Polskiemu wydaniu nie można nic zarzucić. Manga wydana jest w formacie B5, na przyzwoitym papierze. Co bardziej specyficzne japońskie wyrażenia są zawsze wyjaśniane czytelnikowi, więc po jakimś czasie czujemy się jak w domu. Zachowany został oryginalny sposób czytania co uznaję za plus - po przeczytaniu kilku rozdziałów aż dziwimy się jak można inaczej drukować komiksy. Zachowane zostały też przypiski odautorskie co uważam za plus. Jak na razie (tj. do 4 tomu) zauważyłem jedynie 1 błąd i to raczej nie tłumacza. Zamiast wyrazu "zajmij" pojawia się wyraz "zamknij" i to chyba jedyne co można zarzucić polonizacji. Ponadto postacie, które w oryginale posługiwały się odmianami dialektów japońskich, w mandze mówią gwarą. Ten świetny zabieg podnosi atrakcyjność całego produktu.
     Co robić? Kupować od razu! No chyba, że zamiast niekontrolowanych spazmów śmiechu wolicie powagę albo, mordobicia, ale wtedy chyba byście tego nie czytali. Love Hina PL to solidnie wydana i spolonizowana manga, którą można polecić każdemu. Bohaterowie są sympatyczni o wyraźnie zarysowanych charakterach a akcja szybka i warta uwagi. Największym minusem serii jest to, że ukazuje się co 2 miesiące -_- ale opłaca się czekać :D
     P.S. A propos tytułu - no bo kto nie chciałby zostać właścicielem żeńskiego pensjonatu?
Scenariuszr: Akamatsu Ken
Rysunki: Akamatsu Ken
Tytuł oryginalny: "Love Hina"
Wydanie polskie: Waneko
Tłumaczenie: Izumi Yoshida
Cena: 15.90
Liczba tomików dostępnych na polskim rynku: 4
Forma wydawania: co 2 miesiące
Następny tomik: sierpień 2004

Adams_the_Red