Recenzja gry Legion Saga III

 

 


Podobno mówią że najtrudniejsze jest zawsze pierwsze zdanie, kiedy teraz mamy jej już jednak za sobą możemy zająć się czym innym. Legion Saga III jest jak na razie ostatnią częścią znanej serii (nie licząc Curse of Silence, ale to dodatek), tworzonej przez Kamau. Niedawno zrecenzowałem część pierwszą i drugą, czas na zwieńczenie serii pisząc tą recke, czas na ostateczną walkę Kamau z redaktorami. Wiele osób surowo oceniło grę karcąc ją za brak oryginalności (gra jest wtórna do suika) i ogólny brak czego innego niż walki. Osobiście uważam że część okraszona cyferką trzy jest częścią najsłabszą.

Od razu na wstępie poznajemy naszego głównego bohatera - Kimę oraz jego brata Eljaha, którzy jako wysłannicy uczestniczyli w bitwie z koboldami. Potem, po wygranej walce odjeżdżają eksperymentalnym pojazdem - pociągiem. Pociąg się rozbija, robi bum, a nasz bohater zostaje sam samiutki jak palec (co prawda palcy mamy dziesięć, jednak Kima jest jednym - reszta to wrogowie), w samym sercu gór, golutki jak go pan bóg stworzył (znaczy bez broni (a co myśleliście zbereźniki?!)). Dalej fabuła rozwija się całkiem powoli jednak później dostaje takiego kopa że nie nadążymy z zabijaniem wrogów. Jednak ogólnie uważam iż fabuła trzeciej części gry jest najlepsza i obfituje w największą ilość przerywników (np.: uratowanie szkoły muzycznej) i mimo iż jest najdłuższą częścią sagi, fabuła cały czas zaskakuje nas zwrotami akcji i nigdy się nie nudzimy. Na szczególnie brawa zasługują dwa zakończenia! Kamau nie szarżuj tak bo nas kiedyś wykończysz! Jednak choć grę wygrałem z 5 razy, nigdy nie udało mi się zobaczyć drugiego zakończenia, jak pech tak pech. Nie wiem czy króluje tu znów wtórność do suikodena pod tym względem, sam nie grałem w tę grę, więc ocenić tego nie mogę, jednak zdaje się na zdanie innych redaktorów. Dla kogoś kto przeszedł suika gra zapewne wyda się nudna i sztampowa gdyż wszystko "już gdzieś widział".

Grafika niestety nie obfituje w takie smaczki jak w części drugiej, są jakieś tam rodzynki i części smaczne, jednak są też elementy zrobione źle. Przykład? Dobra. Woda na mapce świata, jest szara! Nie wiem czy Kamau jest daltonistą, ja jednak nie jestem i nie życzę sobie szarej wody! Drugim bugiem jest błąd podczas teleportacji przy użyciu pewnego przedmiotu, charset bohatera się wtedy nie zmienia i to nie pozwala na niektóre rzeczy. Trzecim przykładem jest odejście od typowego dla części drugiej animacji duelów. Teraz są znów w charkach, i po trzykroć przeklinamy za to Kamau. W części drugiej z przyjemnością wpatrywaliśmy się w wojowniczych wojaków, którzy starali się pozabijać, teraz jest to wojna w skali mikro. Mimo wszystkich tych mankamentów reszta rzeczy w tej grze jest zrobiona ponad przeciętnie, co cieszy, charki są ładne, kolorowe, różnorodne i cieszą oko podczas oglądania, dodatkowym plusem są animacje walk, teraz są ładne i dla każdego bohatera inne! Są to typowe dla rm2k3 animacje, czyli widać postać, ta podchodzi, atakuje i wraca na miejsce, cudo! Razić może tylko oglądanie tych samych animacji po kilka tysięcy razy.

W grze istnieją trzy systemy walk, jeden to klasyka klasyk czyli normalny bs z makera. Dwa pozostałe to: duele i walki armii. Duele są rozgrywane na identycznych zasadach jak w dwóch poprzednich częściach, jednak walki armii są zupełnie inne. Teraz w boju biorą udział oddziały kierowane naszymi bohaterami i w zależności od tego jaki dany bohater ma statystyki, jego oddział będzie lepiej walczył. Jednak cala rozgrywka opiera się na aż głupiej zasadzie. Walki armii są nudne, ponadto podczas ich trwania nie leci żadna piosenka, co sprawia że ten element gry będziemy wspominać, ziewając. Poza tymi elementami w grze nie wystąpiło nic ciekawego pod względem kodu. Można by jeszcze wliczyć w to system karciany Cardico gdyby nie to że ten system.... po prostu nie działa! ( w obecnej wersji działa - dop. Michu )

Muzyka doczekała się jedynie poważnych uchybień, muzyczek jest o wiele mniej niż w poprzednich częściach, mniej trzyma w napięciu. Często po prostu ich nie ma! Dźwięki natomiast to inna klasa, te są dobre i z powodzeniem moglibyśmy użyć je w swojej grze. Jednak kwestia muzyczna w tej części jest jednym z najgorzej wykonanych elementów gry.

Miodzio. W grze jak już zwykle pełno jest walk, i praktycznie cały czas spędzimy na walczeniu, lub kupowaniu przedmiotów aby lepiej walczyć. Mnóstwo osób zarzuciło że w RPG nie powinno się cały czas walczyć. Przepraszam ale RPG maker służy do robienia jRPG, a walki w jRPG są sensem tamtejszego bytu! Więc nie uznaje ciągłych walk za minus. A propos walk, te są dobrane w mistrzowski sposób, tzn praktycznie zawsze będziemy mieli problemy z walką, gdyż te są częste ale nie na tyle trudne by dać się zabić. Ogólnie poziom trudności walk jest dopracowany do mistrzostwa. Ostateczna walka z bogiem jest strasznie emocjonująca i nie można przejść wobec niej obojętnie. Na uwagę zasługują też sub-bossowie, których jest kilka i warto ich ubić dla PD`ków.

Jeśli chodzi o bohaterów Kamau znów pokazał nam plejadę postaci, każda jednak zasługuje na uwagę tylko pod jednym względem. Wartości bojowe, po co mieć w drużynie super - magików (których jest mało) skoro giną po jednym ciosie a obrażenia od czarów zawsze są takie same (nawet w przypadku wojowników). Gdy grałem, najlepszą techniką było branie najlepszych osiłków bez mózgu gdyż tylko oni na placu boju przydają się najbardziej. Co z tego że Grandga może tylko raz rzucić dobre zaklęcie skoro jednym ciosem topora zwali z nóg każdego? System wybierania postaci nie uległ większej zmianie.

Ogólnie gra nie byłaby zła gdyby nie kilka drażniących momentów. Wszystko w grze jest dobre, ale zawiera choć kilka błędów. Ocena mówi sama za siebie.

Notabene:

Trzecia recka z 10 planowanych w tej serii

wolwgangg

 


Copyright 2004/05 by Tokei. All rights reserved by Tokei.
Layout by dominiczeK(dK)