Wstęp  |  Rpg Maker  |  Rpg  |  Redakcja   

 

          Recenzja "Burgund's Quest"

W dzisiejszych, trudnych czasach ciężko jest znaleźć polską grę wartą uwagi. Dobre tytuły sporadycznie poruszają polską sceną. Oprócz elity, jest cała masa gier przeciętnych i morze beznadziejnych nawalanek. W moim odczuciu Burgund's Quest mieści się pomiędzy dwoma ostatnimi kategoriami.

Tak więc wchodzę na stronę, klikam download i czekam. Po ściągnięciu niebagatelnych 7 mega rozpakowuję i włączam. Muszę przyznać, że fabuła jest poprostu beznadziejna. Jesteśmy rycerzykiem ( więc dlaczego magii używa? ), który dostał w dupsko od bossa i spadł daleko w dół. Oczywiście stracił pamięć, udaje się więc do pobliskiego miasta. Tam spotyka niejakiego Burgunda ( twórca występuje we własnej grze - wszystkim to się już przejadło ), który okazuje się potężnym wojownikiem władającym Kamieniem Wymiarów (czy jakoś tak). Dalej akcja jest jeszcze bardziej banalna. W grze spotkamy takie postacie jak Cloud, który powiem nam, iż zgubił swojego Finala VII. Takie chwyty też już niemodne są. Musimy nie dopuścić, aby Imperator ( ten zły ), zebrał więcej wspomnianych Kamieni Wymiarów, bo będzie mógł dostać się do Wieży Wymiarów i otworzyć Wrota Wymiarów. W ten sposób połączy ileśtam wymiarów. Jak widać, niezbyt zróżnicowany wątek główny. Zresztą pobocznych questów nie zauważyłem wcale Oo.

Grafika... Dla jednych rzecz najważniejsza, dla innych dodatek do gry. W Burgund's Quest jest po prostu beznadzieja. Większość map to rtp z 2k, 2k3 lub XP. Lokacje robione bez jakiegokolwiek pomyślunku, do tego z chaotycznie porozrzucanymi przedmiotami na mapkach. Niektóre charsety są nie-rtp, i bodajże jeden chipset. W większości twarze robione w japońskim facemakerze. Oczojebne logo i pikczery typu "Prolog" albo "Koniec" niemiłosiernie walą po oczach. Znalazły się i takie perełki jak chodzenie *pod* kwiatami i kamieniami. Nie żebym nie lubił rtpowych chipsetów czy innych grafik, ale jeżeli są niewłaściwie zastosowane, poprostu mnie to odrzuca. Podobnie jak fabuła - grafika beznadziejna.

Udźwiękowienie jest jak najbardziej banalne. Przeważnie BGM to midi wprost z RTP. Często beznadziejnie dopasowana do sytuacji muzyka wcale nie poprawia grywalności. Co prawda znajdą się perełki ( jeżeli można tak o tej grze powiedzieć ) jak na przykład ćwierkanie ptaszków w czymś co ma przypominać las. Co do soundów nie ma się co wypowiadać - takie jak w większość rpg'ów.

Oskryptowanie jest marne nawet dla mnie ( nie przepadam za zbytnim przepychem ). W tej grze praktycznie go nie ma. Cbs jest tym standardowym z 2k3, podobnie jak menu. Podróżując przez świat gry nie uświadczymy chociażby czegoś tak banalnego jak orzeł czy reszka! Tak naprawdę gra składa się z kilku przełączników i jednej-dwóch zmiennych. Smutno ;\

Podsumowując. Gra jest słaba, nawet bardzo. Osiemnaście map to moim zdaniem za mało na demo. Brzydkie obrazki, beznadziejne dialogi z głupkowatym humorem - gdybym miał wystawić ocenę w skali 1-6 byłaby to mocna dwója z minusem.

 

Michu