Wstęp  |  Rpg Maker  |  Rpg  |  Redakcja   

 

          Recenzja "Warzelni"

Hack n' slash. Ostatnio coraz bardziej popularny rodzaj rpg zapoczątkowany przez sławetne diablo. Obecnie większość mmorpgów to właśnie hns. W pewnym okresie ludzie zaczęli kombinować z siekankami w rpg makerze. Po wielu perypetiach takim naprawdę dobrym 'siekaczem' okazało się Curse Of Silence (patrz drugi numer Tokei) ściśle powiązane z fabułą Legion Sagi. Trzeba przyznać, że w Warzelni Super Vegety aż za dobrze widać wpływ gry Kamau.

No więc fabuła... Czego możemy się spodziewać po grze zatytułowanej Warzelnia? Otóż jesteśmy sobie takim Alexem i dowiadujemy się.. że ktoś ZATRUŁ CAŁY CHMIEL!!oneone. Moim skromnym zdaniem miernie zapoczątkowana fabuła, a później wcale nie jest lepiej. Po rozmowie (z burmistrzem oczywiście), idziemy w las siekać slimy. Nom na początku wydaje się fajnie, ale później szlag może człowieka trafić jak trzecią godzinę z rzędu wali Alexem w zieloną galaretkę. Szczerze mówiąc nie wiem jak się fabułą kończy, bo wejścia do dalszego obszaru strzegą tajemnicze zamaskowane postaci. I tutaj genialny tekst: "Mimo ,że cię nienawidzę i chętnie bym cię zabił, ostrzegam cię! Nie idź dalej bo czyha tam na ciebie wielkie niebezpieczeństwo!"(albo coś podobnego;). Reszta rozmów wcale nie jest mniej rozbrajająca. Odnośnie subquestów... nie dopatrzyłem się ich praktycznie wcale Oo. No tja, raz znalazłem kilo chmielu i zaniosłem do baru, ale to chyba było główne zadanie. I jeszcze postacie spotykane w grze: Czarny elf rodem z
teleporterów, rycerz nie z tej bajki, zabójcza czarodziejka i inne nietuzinkowe postacie. Ogólnie rzecz biorąc - tą część gry traktuję jako beznadziejną.

Grafika - dla jednych rzecz najważniejsza, inni nie zwracają na nią uwagi. Dla mnie grafika ma przede wszystkim zachęcać do gry, czego Warzelni w wielu momentach zabrakło. Zaczniemy od charsetów. Otóż chodzimy sobie nie kim innym jak wspomnianym Alexem (oczywiście bohater ma inne imię ;). Wszystkie NPC również rtp'owe. Lecimy dalej... Potwory też z rtp plus kilka przekolorowanych slimów. Słowem - beznadzieja. W pewnym momencie gry spotykamy Tajemniczego Rycerza, którego charset został żywcem skopiowany ze starego abs'a. To samo tyczy się animacji ataku mieczem - te również zwalone, tyle że od Kamau. Skoro powiedziałem już co mi się nie podobało, pora na zachwyty - tych jednak będzie niewiele. Przede wszystkim ŚWIETNIE zrobione ciała ubitych potworów. Cudnie wygląda zielony slim jako plama na ziemi. Drugą i zarazem ostatnią rzeczą odnośnie charsetów jest... ich świecenie podczas rozmowy! Tak, tutaj Vegeta zastosował chwyt, z którym się dotąd nie spotkałem za co wielki + dla niego. No to teraz kolej na mapki. Na początku gry wita nas... ohydne miasto RTP. Duże, robione bez jakiegoś dobrego pomysłu. To samo zresztą tyczy się map z potworami - są monotonne i robione na odwal. Szczerze mówiąc, po grze w Warzelnię nie mogę patrzeć na te dwa chipsety lasu i jaskini ;\. Hymmm, co by tu jeszcze... Aaa! Title. Otóż obrazek tytułowy został wykonany niestarannie, nieestetycznie i co tam jeszcze chcecie. Emotki rodem z gg pijące piwo wcale nie są kewl. Dodatkowo przez całą grę towarzyszy nam Royal - system, który każdemu już dawno się znudził. Ostatnią rzeczą, o jakiej chciałem napisać jest wyświetlanie HP i MP. Jak można się domyślić, to także SV wykonał beznadziejnie - czerwone literki czasami zlewają się z jasnym tłem albo tak walą po oczach że nie idzie grać dalej (;). Podobnie jak w przypadku fabuły - grafika stoi na miernym poziomie.

Nadszedł czas na muzykę i udźwiękowienie. Jak to zwykle bywa, niewiele można powiedzieć na temat rm'owej muzyki. Pewnie wywnioskowaliście, że nie powiem wiele dobrego na temat ścieżki dźwiękowej do Warzelni. Rozpoczynając naszą
przygodę od razu wita nas drażniąca uszy muzyka w mieście. Gdy wejdziemy do lasu, usłyszymy już lepiej dobraną muzę. Niestety, w całym lesie gra ta sama, przez co szybko się nudzi. To samo tyczy się jaskini. warto jeszcze dodać, że autor bardzo dobrze dobrał muzykę tytułową - idealne piwiarskie klimaty. Teraz odgłosy... Pierwsze co rzuca się w uszy to perfidnie skopiowane okrzyki bohatera ze wspominanego już COS'a. Miałem nadzieję, że może potworki będą wydawać jakieś ciekawe, złowieszcze ryki, a tu dupa. Coś tam burkną przy umieraniu i na tym się kończy ich rola w udźwiękowieniu. To co znów mnie zaciekawiło i uradowało to odgłos wodospadu - w zależności od naszej odległości, będzie mocniejszy lub słabszy. Podsumowując... chyba nie trzeba podsumowywać ;p.

Teraz to co tygryski lubią najbardziej czyli skrypty. Jak wspomniałem na początku jest to rpg typu hack n' slash, czyli chodzimy i siekamy potworki. Mówiłem również o podobieństwie Warzelni do Curse Of Silence. Otóż engine jest DOKŁADNIE taki sam, przynajmniej patrząc od strony gracza. Te same okrzyki i animacje miecza sprawiają, że na usta ciśnie się jedno słowo - lameeee. Na szczęście Super Vegeta, w przeciwieństwie do wielu obecnych twórców wykorzystał zaledwie podstawy systemu z gry Kamau. Otóż Polak stworzył przede wszystkim szesnaście unikalnych technik ( w tym trzy na kilku poziomach zaawansowania), które urozmaicają rozgrywkę. Lecimy dalej... Niestety w przeciwieństwie do bohatera, potwory umieją jedynie 'tackle' ;d. Podczas gry wciskamy [ESC] i pojawia się nam okienko, gdzie możemy wybrać dwie opcje: standardowe menu i statystyki z gry. Moim skromnym zdaniem druga opcja jest niepotrzebna - ot możemy sprawdzić ile już gramy czy ile zabiliśmy potworków. Vegeta niepotrzebnie wprowadził ten "cms", bo zamiast urozmaicać grę - utrudnia ją. Co się jeszcze tyczy walki.. Otóż widać, że wraz ze wzrostem poziomu i siły wzrastają zadawane przez nas obrażenia - po jakimś czasie slima bierzemy na strzała. W grze znajdziemy punkt nawigacyjny rodem z diablo. Będziemy mogli natychmiast przenieść się do naszej wiochy w celu zakupienia leków itd. W grze znajdziemy ponadto kilka rzeczy interaktywnych. Wraz z hirosem będziemy zrzucać liście i rozwalać płoty. Zauważyłem system dnia i nocy. Podróżując po lesie i tak na nic się nam nie przydaje. Za to ludzie w wiosce zachowują się odpowiednio do pory dnia - raz śpią a raz nie ;p. Jak to zwykle bywa, gra nie mogła obejść się bez mini-gameów. Autor błysną intelektem i zaserwował nam... kółko i krzyżyk -_-.

Tak więc już naprawdę podsumowując. Gra posiada kiczowatą fabułę, które jest dodatkiem do gry, a nie rzeczą przewodnią. Potwory są mało zróżnicowane, na
początku bardzo szybko można zginąć. Grając w Warzelnię dwie godziny dostaniemy oczopląsu wpatrując się ciągle w ten sam schemat - menu, las, slim, menu ;d. Warto jednak dodać, że gra Super Vegety posiada kilka naprawdę ciekawych i świetnie wykonanych skryptów.

I żeby nie było nieporozumień. Nie pisałem tej recenzji, żeby zmieszać Vegetę z błotem :). Wiem, że pracuje nad nową wersją Warzelni, a ja chciałem wytknąć mu wszystkie błędy. That's all folks!

 

Michu