„...sugestia zawsze wywołuje silniejszy efekt niż ekspozycja.” Walter Murch
Tale of Exile znane
również jako Wygnaniec było niegdyś jedną z „nadziei polskiej sceny RM”. Gdy w końcu
ukazała się oczekiwana
produkcja, ogromna ilość błędów
i krótki czas gry spowodowały ogólne rozczarowanie i szybko o
projekcie zapomniano. W rzeczywistości przyczyniło się to do odejścia Deva , aktualnie LasTTurna ze sceny
RM, a nawet do zaniechania dalszych prac nad grą. Po roku przerwy, jak to zwykle u „makerowców” bywa, zapał powrócił i projekt zaczął przechodzić metamorfozę. Nowy, rozbudowany
turowy BS, który robi wrażenie, CMS z systemem materii i ulepszaniem wyposażenia oraz 2-3 godziny
przygody są tej przemiany efektem. Pojawił się także nowy temat na forum poświęcony projektowi, starym zwyczajem lansowany „smakowitymi” obrazkami. Widać nie wszyscy uczą się na błędach, bowiem ToE po raz kolejny uchodzi za „super produkcję”, przez co przyjdzie jej się zmierzyć z ostrą krytyką. Czy tym razem, wyjdzie z tego z lepszym
wynikiem niż poprzednio? Przekonamy się, jak obiecuje autor, w połowie 2008 roku. Wróćmy jednak do pierwszego
aktu ToE, bo o nim przecież tutaj mowa.
„Tajemnica życia leży w poszukiwaniu piękna” Oscar Wilde
Zdecydowanie najmocniejszym punktem
gry jest piękna grafika z maksymalnie dopieszczonymi wstawkami i lokacjami. Niemal wszystko w tej
materii jest edytowane lub od podstaw wykonane przez autora. Większość map
to panoramy opływające w szczegóły, cienie i poświaty.
Mimo, że autor bazował na ripach z różnych gier, wszystko ze sobą ładnie współgra i sprawia bardzo dobre wrażenie. Niewątpliwie pod względem
grafiki tytuł ten spokojnie mógłby rywalizować z zagranicznymi „super produkcjami”. ToE może poszczycić się także bardzo dobrą ścieżką dźwiękową jakości MP3, złożoną z kompozycji Nobuo Uematsu i Hitoshiego Sakimoto, autorów muzyki
do FF. Muzyka i dźwięki doskonale współgrają ze zdarzeniami na ekranie, między innymi dlatego oprawie audiowizualnej należą się najwyższe noty. Skoro jest tak pięknie, to dla czego jest tak przeciętnie?
„Nie wszystko złoto, co się świeci z góry” Igancy Krasicki
Właśnie. Maksyma I.Krasickiego niestety znalazła odbicie w projekcie LasTTurna. Mimo pięknej
oprawy gra nie zapada w pamięci i dość szybko się nudzi. Powolne poruszanie się po rozbudowanych
lokacjach bez mapki i wskazówek potrafi zirytować nawet najbardziej zatwardziałych fanów
jRPG. Niezwykle naiwne i przesadnie „grzeczne” dialogi, upstrzone masą błędów ortograficznych
pełnią podobną rolę. Nie ratuje ich nawet sporadycznie występujący humor i gierki słowne. W moim odczuciu właśnie dialogi są najsłabszym elementem tego projektu, a jak wiadomo, w grach
RPG element ten wraz z fabułą powinien wieść prym. Mimo wszystko trzeba przyznać, że sama
historia wydaje się ciekawa i potrafi zaintrygować. Zdarzenia, w których przyjdzie nam uczestniczyć, są splotem wielu wątków i dotyczą różnych postaci. Jest to na tyle umiejętnie zrobione, że mamy autentyczne wrażenie ich przypadkowości. Tak więc przygoda jest interesująca i ma swój specyficzny
klimat. Zanim jednak naprawdę się
nim zachłyśniemy, ujrzymy napisy końcowe.
Pierwszy akt ToE jest zwyczajnie za krótki i kończy się w najmniej odpowiednim momencie. Z całej gry najdłuższe jest chyba intro. Dla wielu jednak „piętą achillesową” tego tytułu
będzie jednak oskryptowanie. Niepraktyczny CMS z jasnym rażącym tłem i okropnymi lagami, pełen niedoróbek CBS, który mimo kilku ciekawych rozwiązań jest nudny, oraz błędy w jeździe chocobosem . Warto zwrócić uwagę, że większość mapek obecnych w bazie plików nie jest nawet wykorzystana w
tej wersji. Skąd te ograniczenia? Autor po prostu za bardzo się pośpieszył z wydaniem
projektu i nie poskładał układanki w całość. Wszystko co tak pieczołowicie przygotowywał, piękne mapki które tworzył z takim przywiązaniem do szczegółów, ciekawy i przemyślany scenariusz, wszystko to wzięło w łeb, bo obiecał na forum wydać
grę w określonym czasie.
Faktycznie - wydał, ale jakim kosztem?
ToE nie przeszło nawet szczegółowych beta testów. Wiem, bo sam byłem betatesterem. Przeszedłem grę 1 raz i zdążyłem wyłapać kilka błędów. Błędy natychmiast poprawiono, ale zaraz potem
LasTTurn wstawił pojekt do sieci. W ten sposób zrujnował cały plan. Co gorsza, tamte doświadczenia w niczym nie zmieniły jego postawy. Nadal promuje ToE obrazkami i
ogranicza się terminami, a forumowicze z kolei oczekują „najlepszej gry na świecie”, co ostatecznie źle wróży projektowi, bo poprzeczka stoi naprawdę wysoko i z każdym kolejnym newsem się podnosi. Może to temat na odrębny felieton, ale musiałem dla własnego spokoju go tutaj poruszyć. Koniec końców, życzę tej grze i jej autorowi jak najlepiej.
|